O autorze
Mama z kreatywnymi pomysłami na zabawę.
Pozytywnie szalona i zwyczajnie dobra.
Inżynier obserwator.
Prowadzi blog Zabawy z N.

Przepraszam Cię synu, córko!

Mama od małego uczyła mnie słów proszę, przepraszam, dziękuję. Tych tak zwanych magicznych. Ciebie też uczyła, prawda? Stwierdzam, że udało jej się nauczyć mnie mówić proszę jak również dziękuję, żadną miarą natomiast nie nauczyła mnie mówić przepraszam. Obecnie wiem, że nie mogła mnie tego nauczyć, bo tak naprawdę sama nie umie przepraszać.

Ilu z nas umie, chce i nie ma problemu ze szczerym wypowiedzeniem słowa przepraszam? Niestety niewielu, dla większości osób przepraszanie jest synonimem naszej ułomności, braku nieomylności, jest przyznaniem się do winy, do przyjęcia innego punktu widzenia jako tego właściwego. Godzi w naszą dumę, pychę wręcz boli.



Dzieci najchętniej i najwięcej uczą się przez naśladownictwo. A największym autorytetem przez pierwszych kilka lat jest rodzic. Właśnie dlatego jestem zdania, że rodzice powinni przepraszać. Siebie nawzajem, innych i przede wszystkim swoje dzieci. To najlepsza i najwłaściwsza metoda do nauczenia przepraszania i zrozumienia wszystkich stanów emocjonalnych z przepraszaniem związanych. Osobiście nie przypominam sobie, by moi rodzice mnie przepraszali, by dali mi dobry przykład, by pokazali jak to się robi, jakie uczucia towarzyszą osobie, która jest przepraszana, czy to ma sens i czy przeprosiny coś zmieniają. Co najwyżej słyszałam „przeproś”. Przeproś, że zabrałaś bratu zabawkę, popchnęłaś go, kopnęłaś lub słowa w stylu - nie chcę słyszeć o tym, kto zaczął – macie przeprosić się tu i teraz. Przepraszałam więc – raz wcześniej raz później, raz, bo rzeczywiście wypadało, raz, bo musiałam. Przepraszam było tylko pusto brzmiącym słowem, którego wypowiedzenie przynosiło ukojenie skołatanym nerwom rodziców. Niestety współcześnie ten schemat powtarza wielu z nas… Uczymy nasze dziecko, kiedy wypada przeprosić, ale nie uczymy jak i dlaczego należy, bo sami nie jesteśmy dla dziecka przykładem. Tkwimy w obłudzie.

Dziś wiem, że prawdziwe, szczere, płynące prosto z serca przeprosiny nie bolą lecz przynoszą ulgę. Są swoistym katharsis. Nie świadczą o słabości, ale o dojrzałości człowieka. Najdobitniej o sile idącej za słowem przepraszam dowiedziałam się, gdy pierwszy raz przeprosiłam swoją córkę za moje niewłaściwe zachowanie. Pamiętam jak by to było wczoraj – jakaś błahostka, a moje nerwy sięgnęły zenitu i wylała się ze mnie żółć. Darłam się na nią, ona płakała, jakiś głos w mojej głowie krzyczał, żebym się zamknęła, bo przesadzam, ale… głos swoje a ja swoje. Skończyło się tym, że Natalka poszła płakać do swojego pokoju a ja usiadłam i płakałam w swoim. Nerwy, frustracja, zmęczenie – nic nie tłumaczyło mojego zachowania.

Taka sytuacja jak ta zdarzyła się pewnie większości rodziców. I często wielu z Was nie było dumnych ze swojego zachowania. Ja też nie byłam. A ilu z Was przeprosiło? Przyznało się do błędu i poszło do dziecka, powiedziało przepraszam, źle zrobiłem, nie powinienem się tak zachowywać, wybacz mi. Ilu z Was pokazało, że rodzic może się mylić? Ilu z Was okazało tym samym szacunek dziecku, zwróciło mu jego godność? Nigdy nie zapomnę tych zapłakanych oczu Natalki pełnych wdzięczności za to, że po prostu przyszłam do niej, że nie pozwoliłam jej się czczo wypłakać. Powiedziałam jej, że nie powinnam się tak zachować, że moja postawa była niewłaściwa, bo nie można na nikogo tak krzyczeć, bo to boli drugą osobę. Powiedziałam, że ją bardzo kocham i nie chciałam jej skrzywdzić, że ją przepraszam.

Korona mi z głowy nie spadła, nie czułam ujmy na honorze, nie było mi wstyd, że przepraszam swoje dziecko, nie poczułam się gorszym rodzicem, bo pokazałam, że nie jestem idealna. Wręcz przeciwnie, przepraszając swoje dziecko pokazujemy mu, że jest ono tak samo ważne jak każdy dorosły, a jego wiek nie ma tu nic do rzeczy. Liczy się człowiek a nie metryka. Przepraszając swoje dziecko zdejmujemy maskę ignorancji i pokazujemy, że nikt nie jest doskonały i wszyscy popełniamy błędy oraz, że nie jest sztuką popełniać błędy tylko sztuką jest je naprawiać. Co więcej dajemy dziecku poczucie bezpieczeństwa, godności, szacunku i równości.

Bądźmy przykładem i mówmy dzieciom przepraszam.
Trwa ładowanie komentarzy...